Forum www.kropki.legion.pl Strona Główna www.kropki.legion.pl
Forum gry w kropki -
KLIKNIJ I ZAGRAJ W KROPKI ON-LINE
Zasady gry

 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Kropki vs go cz.3
Idź do strony 1, 2, 3 ... 12, 13, 14  Następna
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.kropki.legion.pl Strona Główna -> Hydepark
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
radji



Dołączył: 17 Cze 2002
Posty: 554
Skąd: z Siedlec

PostWysłany: Sob Lip 19, 2003 12:25 am    Temat postu: Kropki vs go cz.3 Odpowiedz z cytatem

Szeroką na 2 metry kamienistą drogę z jednej strony okalał las, z drogiej pojedynczy drzewa rosły na tle dziesiątek łąk, na których gdzieniegdzie rosło żyto, a gdzieniegdzie pasły się krowy i galopowały konie. W oddali co jakiś czas można było dojrzeć pojedyncze domy.
Po południowe słonce już nieco przygasało, z wolna zaczęły pojawiać się chmury. Przyjemny ciepły wczesno jesienny wiaterek muskał twarz idącego mężczyzny, a raczej młodzieńca.
Młodzieniec był wysoki i szczupły, miał czarnego koloru włosy do ramion i ledwo widoczny zarost na twarzy. Ubrany był w czarną skórzaną kurtkę i długie szare spodnie opięte granatowym pasem przy którym widniał sztylet ze skórzaną rękojeścią. Nóż miał około 30 centymetrowej długości ostrze. Na plecach za około pół metrowy sznurek niósł, zielonego koloru worek z zapasami jedzenia na kilka dni.
Szedł szybkim krokiem i choć zmęczenie całodniowej wędrówki dawało o sobie żnąc, nie zwalniał tempa, mijając kolejne metry kamiennego duktu.
- Gdzie tak pędzisz przyjacielu? – odezwał się nagle męski glos. Młodzieniec obejrzał się wokół, szybko dostrzegł siedzącego przy jednym z pojedynczych drzew mężczyznę. Ocenił go wzrokiem. Mężczyzna miał około 30 lat, ubrany był w szarą kurtkę i brązowe spodnie. Czoło przykrywały mu długie czarne włosy, które coraz odgarniaj kiedy te zaczynały spływać mu na oczy. Obok niego leżał długi na 2 metry oburęczny miecz.
- Jak się zwiesz młodziku? – zapytał mężczyzna, który teraz podniósł się ze swej wygodnej miejscówki.
Młodzieniec wolnym ruchem skierował rękę ku rękojeści sztyletu zatkniętego za pasem.
- Spokojnie – odpowiedział pojednawczo mężczyzna widząc niepewne ruchy młodzika – pytam tylko gdzie idziesz.
Młodzieniec już chciał obraźliwie odpowiedzieć ukazując swoja wątła w tej chwili odwagę, ale dojrzał na piersi mężczyzny cztery kropki koloru niebieskiego i czerwonego skrzyżowane na niedużej kratce. Stojący przed nim szybko spostrzegł na co zwrócił wzrok młodzik.
- jestem kropkowiczem – odpowiedział – widzę że i ty nim jesteś chce tylko powiedzieć żebyś zszedł z drogi, sporo goistów tedy jeździ konno, szukając i zabijając kropkarzy w tych kierunkach.
- dzięki – wymamrotał. Mimo to zachował dystans, był kropkowiczem i doszły go słuchy że wielu goistów nosi godło kropkolandi by tak podstępnie zabijać kropkarzy.
- Nazywam się overseer i idę w stronę obozu kropkowiczow, jeśli chcesz możesz iść ze mną, w grupie będzie raźniej – powiedział wyciągając rękę w jego stronę.
- Skąd wiesz że idę do obozu kropkowiczów? – zapytał niepewnie.
Over zaśmiał się nieznacznie.
- Nie rób ze mnie idioty, w tych kierunkach nie można pojawiać się kropkowiczom, tak zarządzili goiści, więc co byś tu robił?
Nastała chwila milczenia która przerwało dudnienie kopyt o kamienisty bruk duktu
- z drogi – krzykną poważnie over, chwytając miecz. Obaj szybkim krokiem skoczyli w stronę wysokich traw rosnących wzdłóz kamienistego duktu.
- Nie wychylaj się – szepną starszy mężczyzna gdy obaj leżeli, przykryci kępami trawy.
Over cicho wyjrzał. Zobaczył kilku galopujących jeźdźców, tylko śmignęli obok niego.
Odetchneli z ulgą
- Jak by nas dojrzeli było by nieciekawie – powiedział już nieco głośniej i spokojniej do młodzika
- Nie załatwił byś ich? – zapytał całkiem poważnie młody
- nie bądź taki mądry, było ich z tuzin.
Oboje powoli podnieśli się i otrzepali z trawy.
- Już wiesz o czym mowie, dukt to niebezpieczna sprawa, szybko by cię mogli ogarnąć, każdy konny zawsze dorwie pieszego, nawet najszybszego.
- Więc jak będzie, ruszamy dalej razem? – ponowił pytanie over, podnoszac z ziemi swą dwu metrową obosieczna machinę.
Młodzik nabrał coraz większej pewności do mężczyzny którego spotkał, przytakną wiec że tak.
- Leokles – powiedział po chwili, wyciągając rękę w stronę overa. Ten uśmiechną się nieznacznie wyciągając swa prawa dłoń.
- Jak już wcześniej wspomniałem overseer.
Po chwili obaj ruszyli wysokimi bujnymi trawami. Prowadził Over która najwyraźniej znal już te drogi, Leokles szedł za nim. Nie rozmawiali ze sobą w czasie tej drogi, bo i nie było bardzo kiedy. Over co jakiś czas machną swym oburęcznym wielkim mieczem likwidując zielone przeszkody przed sobą, Leokles myślami był już w obozie, do którego dzieliło ich przy ostrożnych rachubach około dwóch dni. Biorąc pod uwagę drogę duktem, tymi zaroślami wydawało się jak by ta droga miała się dwakroć zwiększyć.
Na otwarty teren wyszli dopiero pod wieczorem, mogli się wtedy rozejrzeć gdzie są. Zmysł overa nie mylił go, dobrze obrał kierunek wśród trzcin, byli około pół kilometra od drogi.
- czas znaleźć cos na nocleg – powiedział overseer wpatrując się w stronę zachodzącego słońca.
Leokles tylko przytakną.
Szli jeszcze z pół godziny nim overseer znalazł odpowiednie i bezpieczne miejsce na nocleg. Znajdowało się ono na skraju lasu dość daleko od drogi. Było tam miejsce po niedawno rozpalonym ognisku, wnioskujące że miejsce to było wykorzystywane przez niejednego podróżnego ukrywającego się przed organem prawa. Spoczneli więc tu na noc.

super, nawet jak byscie nie czytali tej powieści to i tak bym pisał, cholernie spodobal mi sie ten temat Smile, jak zwykle powiem jedno:
c.d.n. wkrotce Smile
Powrót do góry
 
 
Kaisuj



Dołączył: 30 Lis 2002
Posty: 276
Skąd: Lublin

PostWysłany: Sob Lip 19, 2003 8:38 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mnie tez sie juz cholernie podoba. Tak sie zastanawiam czy to jest jakas retrospekcja, czy dalsze dzieje. Podoba mi sie motyw z tym godlem kropkolandii, zupelnie jak w krzyzakach. Jak na razie zapowiada sie bardzo ciekawe. To milo, ze kazda kolejna czesc jest lepsza od poprzednich. Na razie ejszcze nie wiem co mozna by wiecej powiedziec. Nie chce na razie zbyt wiele mowic, zeby nie ingerowac w proces tworczy:))) Zreszta na komentarze zawsze bedzie czas. Podoba mi sie w kazdym razie, ze napiecie wzrasta powoli. Jakbys dal juz w pierwszej scenie pojedynek z goistami, to by bylo zupelnie jak na amerykanskim filmie. Nie zdarzy czlowiek zagrzac se siedzenia, a tu juz jadka na ekranie i hektolitry krwi sie leja. Swoja droga to ciekaw jestem co wniesie postac overa w tej czesci. Dobra, milkne juz i czekam na dalszy ciag:)
Powrót do góry
 
 
raimondas



Dołączył: 05 Lut 2003
Posty: 18
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob Lip 19, 2003 10:29 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Widze Radji ze zkorzystales wreszcie z korekty pisowni - "zmęczenie całodniowej wędrówki dawało o sobie żnąc" Smile
Powrót do góry
 
 
Kaisuj



Dołączył: 30 Lis 2002
Posty: 276
Skąd: Lublin

PostWysłany: Sob Lip 19, 2003 12:48 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Chcialem powiedziec, ze nasz nadworny pisarz Radji potrzebuje korektora w trybie pilnym, ktory to bedzie poprawial wszelkie literowki tak, by nikt sie juz nie czepial, a jesli juz to i tak wszystko byloby na korektora...
żnąc - cokolwiek by to nie znaczylo zabrzamilo dramatycznie Laughing
Powrót do góry
 
 
mkaminsk



Dołączył: 18 Lip 2003
Posty: 9

PostWysłany: Sob Lip 19, 2003 8:14 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie ogarniam wciaz calosci powiesci. Powiem tyle: czytajac epopeje Radji'ego smiech miesza mi się z przerażeniem... Czuje tu ducha RPG.
Powrót do góry
 
 
radji



Dołączył: 17 Cze 2002
Posty: 554
Skąd: z Siedlec

PostWysłany: Sob Lip 19, 2003 9:58 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Słońce zaszło, a na niebie pojawił się biały lśniący księżyc, wokół którego ogromna armia gwiazd mrugała do dwóch postaci siedzących wokół niedużego ogniska.
Over leżał przy dużym dębie smakując co chwile kawałek podgrzanego przed chwila mięsa. Leokles siedział naprzeciw mężczyzny, rzując kawałek czarnego chleba wyjętego przed chwilą ze swej zielonej torby która niósł na plecach.
Skąd jesteś? – zagadał w stosownej chwili over, gdy obaj kończyli kolacje.
Leo zwrócił wzrok w jego stronę.
- kropkotown, nie wiem czy kojarzysz.
- Hehe, jak nie kojarzę, byłem tam swego czasu, znaczy jeszcze przed wojną, miło wspominam tamte czasy, a bimber jeszcze robią u was, bo tamten który wtedy piłem był chyba najlepszym trunkiem jaki spożywałem, a zapewniam, że mogę uznać się w tej dziedzinie ekspertem.
Leo uśmiechną się, i tylko przytakną pozytywnie.
- Co cię wiec sprowadza na wojnę – zapytał poważniej over – z takich przyjemnych okolic na rzeź.
- Nic mnie tam nie trzymało – odpowiedział równie poważnie – jestem kropkowiczem i chce walczyć, za kropki, za generała Reda sztandara, za wolność.
- Idealista, młody romantyk walczący o wolność – odpowiedział, przeżuwając ostatni kawałek swojej kolacji – Jak pięknie być młodym, tez byłem taki sam, młody i głupi, przez to prawie straciłem życie pięć lat temu pod Mazinkourt.
Leokles patrzył na niego pytająco, czekając na kontynuacje.
- Walczyłem w oddziale bersekerów generała Maaaqa, oj bitna to była kompania, bitna. W szał wpadłem niemal natychmiast, straciłem głowę i zacząłem brnąć sam do przodu, kiedy obejrzałem się wokół widziałem dookoła tylko godła go, nie poczułem nawet ciosu który powalił mnie na zemnie. Zemdlałem, na szczęście bersekerzy parli ciągle naprzód, oj bitna to było kompania, bitna, wielu w tej bitwie moich kumpli padło i ja bym podzielił ich los, ale jakimś cudem mnie wyciągnęli. Podobno prochy mnie ocaliły, taki bersekerski medykament, którym co niektórzy odurzają się przed bitwą. Cios prawie odciął mi rękę ledwo ja odratowali.
Leokes nie odzywał się, słuchał, Over kontynuował.
- Zmierzam do tego że wojna nie jest romantyczna, wojna jest okrutna i zła, nie dowiesz się tego książek które pięknie opisują wspaniałe strategie, dowiesz się tego gdy będziesz przytrzymywał ręką wypadające z brzucha wnętrzności, albo gdy ciepła krew będzie kipiała na twoje twarzy, krew niezliczonej ilości ludzi których przed chwilą pozbawiłeś życia. To jest wojna. Okrutna i zła.
- Więc co ty tutaj robisz? – zapytał nagle
- dobre pytanie – odpowiedział z uśmiechem, ale spoważniał po chwili - jestem żołnierzem i tylko to potrafię robić, nie umiem robić mieczy, umiem ich używać, nie umiem leczyć ran umiem je zadawać, jestem tu dlatego bo tu jest wojna, dlatego że takie jest moje przeznaczenie, zapytasz czy nie miałem wyboru, miałem wybór, mogłem być innym człowiekiem, ale gdy do tego doszedłem było już za późno. Droga ku śmierci nie jest prosta, czasem wije się i wychodzi z niej kilka innych mniejszych dróg, ja skręciłem w taką raz, potem drugi, trzeci i czwarty i gdy się obejrzałem za siebie zobaczyłem że się zgubiłem, zgubiłem ta prosta ścieżkę ku śmierci. Zauważyłem że nie ma już powrotu.
- Czemu tu, jest wiele wojen?
- Może nie jestem romantykiem i idealistą, może znam wojnę z najgorszych stron i wiem że nie prowadzi ona do niczego, ale jednak jestem kropkowiczem, coś w tym jest. Wiem ze kiedyś usypia mi kurhan, ale wtedy chciałbym być wolnym czlowiekiem.
Leokles patrzył chwile na overa, ale już nic nie odpowiedział, a po chwili zmienił temat, gadali jeszcze troche o wojnie, troche o sobie i o miejscach w których byli, o ludziach których spotkali. Po tym czasie ulozyli się na trawie, by nastepnego dnia wypoczęci ruszyć w dalszą drogę.
Powrót do góry
 
 
Kaisuj



Dołączył: 30 Lis 2002
Posty: 276
Skąd: Lublin

PostWysłany: Sob Lip 19, 2003 10:24 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Troche jakbys zmienil styl, ale podoba mi sie. Szczegolnie mi sie podoba to powolne wprowadzenie, to wyczekiwanie na dalsza akcje, przeciagane wspomnieniami, rozwazaniami. No wlasnie, w poprzednich czesciach bohaterowie nie wiele prowadzili rozwazan, przemyslen. Nie wiem czy to dobrze czy zle, ale gdy bohaer mysli, czuje, wpada czasem w nostalgie, to lepiej go poznajemy, czasem moze nawet utozsamiamy. A gdy tylko chdzi i zabija, to jest pusta postacia, pozbawiona kolorytu, charakteru, a przez to i cale opowiadanie traci na smaczku. Tak wiec podoba im sie ta innowacja. No, ale zobaczymy jak to pociagniesz.
Powrót do góry
 
 
szwagiereczek



Dołączył: 25 Maj 2003
Posty: 567
Skąd: Rzeszów

PostWysłany: Sob Lip 19, 2003 10:49 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ogólnie spoko ,zupełnie jak w książkach sapkowskiego, ale jak napisał leszcz"zobaczymy jak to podciągniesz"
Powrót do góry
 
 
radji



Dołączył: 17 Cze 2002
Posty: 554
Skąd: z Siedlec

PostWysłany: Pon Lip 21, 2003 8:21 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Co myślisz o naszym weselu Leo – powiedziała młoda szczupła brunetka leżąca na łóżku, w niedużym pokoiku.
Leżący obok niej mężczyzna uśmiechną się nieznacznie kierując swój wzrok na dziewczynae
- Wieże moja kochana Kasiuniu ze będzie tak jak sobie to wymarzyłaś.
Dziewczyna również uśmiechnęła się ładnie kierując wzrok na biały jak śnieg sufit puszczając wodze fantazji.
Będzie tam wszystko co możemy sobie zamażyć, stoły przykryte jedwabnymi obrusami, na których widnieć będą najróżniejsze dania, owoce z najdalszych zakątków świata i ryby z najdalszych mórz. Wokół będzie mnóstwo kwiatów, jak w wielkim kolorowym ogrodzie, będą tam róże, fiołki, tulipany i inne o róznych pieknych wiosennych kolorach...
- Wszystko jak sobie życzysz Kasiu – przerwał Leokles, na twarzy rysował się spokój, czuł się wspaniale, czuł ze nigdy nie było mu tak dobrze, żeglując razem ze swoja ukochana statkiem wśród marzeń, mimo że wiedział że chwila ich ślubu jest odległa, a czasy nie tęgie, marzył, bo to dodawało mu otuchy. Czul się wspaniale, mając u boku miłość swego życia.
Dziewczyna uśmiechnęła się do niego najładniej jak tylko mogła.
- Kochasz mnie – zapytała, choć znała już jego odpowiedz, chciała tylko jeszcze raz usłyszeć te piękne słowa, po raz już nie wiadomo który.
- Kocham – odpowiedział najbardziej czule jak tylko mógł.
Patrzyli sobie prosto w oczy, wokół panowała cisza, do tej chwili nie trzeba było używać żadnych słów, wiedzieli o tym oboje wiec milczeli upajając się sobą, widokiem swoich twarzy, widokiem swoich ciał. W powietrzu unosiła się cudowna woń, którą czuli tylko oni, miłość. Oboje chcieli by ta chwila trwała wiecznie.
Ich marzenia zniweczył świat który ich otaczał, świat w którym nie ma marzeń.
Drzwiczki otworzyły się z hukiem, para odruchowo i szybko zwróciła wzrok w tamta stronę w progu stal mężczyzna. Miał na sobie zbroję, zza pleców widniała rękojeść dużego oburęcznego miecza. Gdy zobaczył zakochanych uśmiechną się do nich krzywo, głośno i przeraźliwie.
- Chłopaki patrzcie co ja tu mam!!! – krzykną ciągle uśmiechając się, para wpatrywała się teraz w jego postać, z widocznym przerażeniem na twarzy, mężczyzna, wielki barczysty z kilkudniowym zarostem na twarzy wszedł wolnym krokiem do środka.
- Co jest Sewerian, co tam masz – zza ściany rozległ się głos drugiego mężczyzny, zdecydowanie cieńszy od głosu barczystego, głosu niskiego, basowego.
Po chwili drugi mężczyzna pojawił się w drzwiach, był niewysoki i szpakowaty, również miał na sobie zbroje, a na twarzy uśmiech.
- A teraz młody – barczysty zwrócił się do szpakowatego – poznasz uroki wojaczki.
Leokles podniósł się z łóżka, starał się coś zrobić, choć sam nie wiedział co, barczysty nie dał mu pomyśleć, silnym ciosem żelaznej rękawicy powalił go z powrotem na łóżko. Po chwili chwycił go za włosy i postawił na nogi, w sposób niezbyt przyjemny.
- Co jest gówniarzy, pyskujesz – ich wzrok spotkał się, zimny i przerażający wzrok goisty i przerażony wzrok kropkowicza
Trzymał go za fraki, tak że jego oczy były na wysokości oczu barczystego, w odległości kilkunastu centymetrów.
Nagle w Leoklesie obudziła się odwaga. Spluną na twarz barczystego, by po chwili już żałować swojej decyzji, twarz goisty wyraźnie spochmurniała. Młodzieniec domyśklal się ze zaraz coś nieprzyjemnego się stanie. Miał racje
Sewerian odchylił swoja głowę nieco do tyłu i machną z całej siły uderzając czołem w nos kropkowicza, puszczając go jednocześnie. Leokles padł zalewając się krwią,. Barczysty teraz wkurzony nie na żarty, starł ślinę ze swojej twarzy i mocnym kopniakiem w brzuch powalił starającego się wstać młodzienca. Po chwili podniósł go za włosy, kierując jego głowę w stronę łóżka, tak by Leo nie mógł zwrócić jej w inną stronę.
- na co kurwa czekasz młody – krzykną do szpakowatego – bierz się do kurwy nedzy za nią.
Młody aż podskoczył z przerażenia, słysząc krzyk barczystego, nie zastanawiał się jednak długo, skoczył ku krzyczącej i płaczącej dziewczynie, która teraz z największych sił starała się wydostać spod niego. Młodzieniec był jednak silny, szybko poradził sobie z wierzgająca młódką. Już chciał zaczynać zabawę, gdy nagle dziewczyna natrafiła na leżące na łózku niewiadomo skąd nożyczki, szybkim ruchem chwyciła je i wbiła w szyje młodemu, który zawył przeraźliwe. Spadając z łoża. Zacharczał i padł martwy, zalewając drewnianą podłogę ciemno czerwona krwią.
Wzrok barczystego był teraz tak zimny, że mógłby zamrozić słońce. Na jego twarzy pojawił się okrutny grymas wściekłości. Rzucił Leoklesem o ścianę, i złapał dziewczynę za włosy. Szybkim krokiem ruszył w stronę wyjścia ciągnąc ją za sobą. Leo otrzasną się i szybkim krokiem ruszył za nimi.
Wyszli na zewnatrz.
Osada w której się znajdywali było dość duża, wokół kręcili się zołnieże z godłem go na zbrojach oraz przerazani mieszkańcy wioski, zebrani na głównym dziedzińcu. Szybko dostrzegli wychodzącego Seweriana z dziewczyną, i wybiegającego za nimi młodego leoklesa, którego jednak chwile potem pochwycili stojący przy drzwiach zbrojni.
- Co się stało oficerze Sewerian – zapytał podchodzący do nich mężczyzna.
- ta kurwa zadźgała młodego, co z nią zrobić pułkowniku. – głos jego drżał, był tak wkurzony ze zabił by każdego kto miał by ochotę zażartować z zaistniałej sytuacji, albo w ogóle powiedzieć coś nie tak.
- Pułkownik spojrzał na dziewczyne pustym wzrokiem, jak by patrzył na gówno leżące na ziemni.
- Zarżnąć – odpowiedziuał w taki sposób jakby chodziło o byle świniaka
Barczysty uśmiechną się, chwycił dziewczynę za włosy i postawił na ziemni. Szybkim ruchem wyją nóż z cholewy i skierował jego ostrze w strone szyi Kasiuni szykując się do ciecia...
... Leokles zerwał się nagle z ziemni, dysząc głośno. Jego ciało zalał zimny pot.
- Co się stało? – zapytał over, spoglądając na młodego.
- Nic, to tylko zły sen.
- Śpij wiec do wschodu słońca jeszcze trochę czasu.

c.d.n.
brrr, anty kropkowicze pojawiają się na naszym forum, fajne to było mkaminsk, przypomniało mi nieco scene z piatej części sagi o wiedzminie kiedy trzech ludzi Boreas Mun, Djikstra i Faolitarna gadają o wojnie i wspólnym podrózowaniu, naturalnie w tamtej scenie chodziło o co innego. Ale od razu przyszła mi do glowy ta scena czytając twoje krótkie opowiadanko.

Kropki były, są i będą, jak nie naprawde to w mojej opowieści:) Smile
pozdrawiam wiebicieli boga kropka i żegnam na jakiś czas.
Powrót do góry
 
 
szwagiereczek



Dołączył: 25 Maj 2003
Posty: 567
Skąd: Rzeszów

PostWysłany: Pon Lip 21, 2003 8:40 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Masz racje radji po przeczytanie kawałka mkamińska (jeśli sie cytało)od razu kojarzy się wiedźmin
Powrót do góry
 
 
Kaisuj



Dołączył: 30 Lis 2002
Posty: 276
Skąd: Lublin

PostWysłany: Pon Lip 21, 2003 9:41 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja niestety nie czytalem sapkowskiego, ale co raz bardziej zaluje. I chyba sie nawet wezme, tym bardziej ze teoretycznie chyba mialbym skad zdobyc. A odosnie samego opowiadania to naprawde bardzo, bardzo mi sie podoba. Jak widac mozna zrecznie polaczyc watek milosny z tym, co lubisz Radji najbardziej. Boje sie tylko o Leoklesa, ze jak zacznie czytac twoje opowiadania, to beda go meczyc koszmary w nocy Laughing Laughing
Spodobalo mi sie cholernie jedno zdanie. Jesli mozna to je zacytuje.
"Wzrok barczystego był teraz tak zimny, że mógłby zamrozić słońce."
Nie wiem czemu, ale jakos trafia to do mnie.

Niech zyje Bog Kropek!!!
Powrót do góry
 
 
szwagiereczek



Dołączył: 25 Maj 2003
Posty: 567
Skąd: Rzeszów

PostWysłany: Pon Lip 21, 2003 10:25 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Amen Exclamation

Very Happy
Powrót do góry
 
 
Kaisuj



Dołączył: 30 Lis 2002
Posty: 276
Skąd: Lublin

PostWysłany: Wto Lip 22, 2003 10:33 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jeszcze chcialem dodac, ze chyba chwyciles witra w zagle Radji. Wczora zapomnialem o tym napisac, ale mam wrazenie, ze piszesz z duzo wieksza swoboda, niz pod koniec drugigo epizodu, jakbys mial w glowie nadmiar pomyslow, albo przynajmniej ich spory zapas. To sie czuje. Obys wytrwal z tym do konca, czego Ci serdecznie zycze.
Powrót do góry
 
 
szwagiereczek



Dołączył: 25 Maj 2003
Posty: 567
Skąd: Rzeszów

PostWysłany: Wto Lip 22, 2003 2:25 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No radji publikuj publikuj bo nie mam co robić na wakacjach Wink Wink Wink Wink Laughing Laughing
Powrót do góry
 
 
radji



Dołączył: 17 Cze 2002
Posty: 554
Skąd: z Siedlec

PostWysłany: Wto Lip 22, 2003 3:20 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Poranek obudził ich chłodem, na niebie wschodzące słońce zakryły ciemno nioebieskie chmury zwiastujące deszcz, który był im zdecydowanie nie na ręke. Chłodny i silny wiatr nieznośnie muskał ich twarzy rozwiewając długie czarne włosy Overseera i nieco krutsze Leoklesa.
Ogarneli się dość szybko, przygotowując się do kolejnej całodniowej wedrówki. Przed marszem oboje zdąrzyli coś zjeść zmniejszając nieznacznie swoje zapasy. Po chwili ruszyli, Over standardowo wskazywał kierunek marszu.
Szli standardowo daleko od duktu, al. Tym razem ich droga było zdecydowanie przyjemniejsza, wysokie trawy zostały zastapione pieknymi równinnymi lakami na których zieleń sięgała na szczęście tylko do kostek.
Poczatkowo szli w ciszy, ale Overa nurtował jeden temat, temat wczorajszego koszmaru sennego swojego kompana, zagadna więc młodzienca w stosownej, jak mu się wydawało chwili.
- tu niechodzi tylko o patriotyzm, jest jeszcze coś?
Leokles spojrzal na niego zdziwiony lekko nagłym pytaniem
- słucham?
- Ten sen – odpowiedział – nie spałem, słyszalem ze majaczyłes, to kobieta, zgadłem.
- Nie chce być wscipski – dodał widząc wyraz jego twarzy.
- Nic się niestało – odpowiedział Leo, spoglądając na ciemno niebieskie chmury falujące na niebie – miała być moja żoną, ale... – zawachał się, przerwał.
- Zemsta – w tej chwili over zrozumnial już wszystko – chcesz zabijać złych goistów – dodał nieco ironicznie.
Młodzieniec nie odpowiedział, over przybrał mentorski ton.
- Nie poddawaj się zemscie, nie rób tego błędu, zemsta doprowadzi cię do pustki.
- A co ty możesz o tym wiedzieć – przerwał mu ze złoscią – co możesz wiedzieć o mnie i o tym co mi zrobili.
Over nie zwrócił uwagi na gniew, tylko uśmiechna się nieznacznie i odpowiedział najspokojniej jak tylko mógł.
- Byłem kiedyś zakochany, choć prawde mówiąc śmieszy mnie słowo miłośc, ale niech będzie po twojemu. Miałem wtedy chyba osiemnaście lat, może dziewietnaście, byłem dobrze zapowiadającym się ekonomistą, razem z rodzicami mieszkaliśmy w gopolis, kiedys to miasto nazywało się Freetow, starzy gotowali mi życie bankiera, świetna dobrze płatna fucha, naturalnie nie sprzeciwiałem się, w sumie odpowiadalo mi to. Poznałem tam dziewczyne, była starsza odemnie o jakies pięć lat i była dziwką – zaśmial się nieznacznie wypowiadając ostatnie slowo – naturalnie ja o tym niewiedzialem. Prawde mówiąc do dziś zastanawiam się co ona widziala w takim chłystku jak ja, może mozliwośc wyrwania się ze swojego świata. Młody byłem, zakochalem się więc, świata poza nia nie widzialem. Kiedyś ktoś ja pchną nożem za to że nie chciala się z nim rżnąć. Wracała z ze tak powiem pracy i któś poznal że jest dziwka z pobliskiego burdelu, więc zapragna szybkiego numeru. Gośc był wstawiony, a ona opierala się jego zalotom, w pewnym momencie uderzyła go w twarz, a on wpadł w furie, wyja kosę i dzgna ja pięc razy. Zginela na miejscu. Gośc był goista, a ona kropkowiczką, więc mimo dziesięciu świadków, gość nie wyladowal na szubienicy, nawet długo nie siedzial. Uznali że kurwa powinna się puszczać wszędzie, niewazny czy pracuje czy nie.
Leokles nie odzywał się, choć szedl ze spuszczoną głowa sluchał overa, który opowiadał by nawet gdyby nikt go nie słuchał.
- Dowiedzialem się kim był tamten skurwiel, opuściłem rodzinny dom i ruszyłem droga ku zemscie, nie obchodziło mnie nic, rodzina, przyszłośc, nic. Na gościncach nauczyłem się walczyć. Cztery lata mineły jak dorwałem gościa którą ja zabił, pamietam ten dzień jakby to było wczoraj, pamietam że kiedy go zarzynalem zesrał się w gacie, a robiłem to powoli rajcując się każą chwilą. Czułem wspaniałą euforie, biorąc udzial w tym makabrycznym widowisku. Gdy gość już nie żył, splunelem na jego zwłoki i odeszłem, wsiadlem na konia i odjechałem. I wtedy stało się coś czego się nie spodziewałem, poczułem w sobie pustke, dokonalem zemsty, doszedlem do celu dzieki ktotremu zyłem. Spojrzalem za siebie, nie mogłem wrócić, moglem iść tylko przed siebie, droga którą obralem cztery lata temu opierała się na drodze, mieczu i podrzednych burdelach, nie czułem już miłości, ani nienawiści, nie czułem już nic, mogłem tylko odebrać sobie życie, nie zrobilem tego, nie wiem dlaczego, czy miałem nadzieje że cos się zmieni. Nie, tak naprawde chyba się balem.
- Dokonaj swojej zemsty – dodał po chwilio milczenia – dokonaj jej, ale nie zrob mojego błedu, zawsze zostaw sobie jeden most, nie pal ich wszystkich. Jeśli zrobisz tak jak ja kiedys wspomnisz moje słowa.
Leo milczał, chciał coś powiedzieć, ale cięzko było mu sklecić odpowiednie zdanie w tej chwili. Obaj nie odzywali się przez jakiś czas, myslami byli gdzie indziej, nie na tej łące. Leokles był w przyszlosci widząc siebie po dokonaniu zemsty, i chodz wnikliwie słuchal opowieści overa to jednak widzial wyłącznie swoja euforie i zadowolenie. Over był w przeszlości zastanawiając się kim by był jak by inaczej poukladały się ścieżki w jego zyciu.
Powrót do góry
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.kropki.legion.pl Strona Główna -> Hydepark Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3 ... 12, 13, 14  Następna
Strona 1 z 14

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach




wiadomosci z forum
Polityka cookies